Translate this page

środa, 2 maja 2018

Chcesz hodować palmy? Naucz się łaciny i...zbieraj, jak menel

Wielu pasjonatów wie, że hodowla palm wiąże się z kosztami, jakie ponosi się z tytułu kupowania sprzętu potrzebnego do rozwoju tych pięknych roślin, a także innymi akcesoriów. Jednak część tych kosztów można zminimalizować i w tym wpisie pokaże Ci, jak. Dodatkowo, dostaniesz parę innych wskazówek.

Aby hodować palmy (zwłaszcza kokosową) musisz nauczyć się paru tricków:
  1. Pisząc prostym językiem - naucz się zbierać różne rzeczy, niczym... menel. Nie, nie każę Ci chodzić po śmietnikach! Musisz po prostu nauczyć się patrzeć na różne rzeczy przez pryzmat ich użyteczności. I tak np. wszelkiego rodzaju kubki, kubeczki po jogurtach, serkach, jakieś sznurki, worki jednorazowe, folie po kupionych ubraniach, butelki po wodach, które można potem uciąć i wykorzystać zamiast folii - jednym słowem wszystko, co może się przydać przy kiełkowaniu nasion (pamiętać należy, że nasionka trzeba do czegoś posadzić i je przykryć). Tak robią wszyscy hodowcy. Przecież nie kupuje się do każdej siewki osobnej doniczki. 

  1. Druga sprawa to język. Aby móc zdobywać wiedzę na temat palm, polski Internet Ci nie wystarczy. Musisz znać przynajmniej podstawy języka angielskiego. Wszak to międzynarodowy język, dzięki któremu porozumiesz się z kimkolwiek na świecie. Ale jeszcze ważniejsza jest łacina. Nie chodzi o gramatykę, lecz o nazewnictwo danego gatunku palmy.  Każda roślina ma dwie nazwy: polską i łacińską. Ta druga - zwana naukową - jest taka sama na całym świecie i składa się z dwóch członów (pierwszy pisany dużą literą to nazwa rodzajowa-botaniczna do jakiej należy dany gatunek, a drugi człon to nazwa gatunkowa należąca wyłącznie do danej rośliny). Kolekcjonerzy posługują się wyłącznie nazwą łacińską, gdyż tylko ona jest powszechnie używana i zamieszczana w różnych katalogach, stronach internetowych, poradnikach itd. Bez tego nikt Cię nie zrozumie na żadnej grupie, czy forum. Przykładowo palma koralowa, która po łacinie nazywa się chamedora elegans. Czy, jak napiszesz tak na jakimkolwiek forum międzynarodowym ktoś zrozumie o co Ci chodzi? Wbrew pozorom łacińskie nazwy łatwiej wpadają w ucho, aniżeli polskie. W przeciwieństwie do roślin ogrodowych, większość palm nie ma swoich polskich nazw, dlatego warto podawać łacińską nazwę.
Tak więc te dwie kwestie znacznie ułatwią Ci hodowlę palm i zdobywanie o nich dalszej wiedzy.

2 komentarze:

  1. Z tym zbieractwem to prawda, nawet łatwo idzie. Gorzej z nazewnictwem po łacinie. Niektóre nazwy są bardzo ciężkie do zapamiętania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem :) Byleby tylko nie popaść w syllogomanię, albo co gorsza zespół Diogenesa, ale to już jest ekstremum.
    Jeśli chodzi o nazewnictwo, niektóre palmy faktycznie mogą mieć trudną nazwę łacińską, jak chociażby Rhopalostylis cheesemanii.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz zostanie zatwierdzony przez administratora.